Nieoficjalna strona www z informacjami na temat Opery Slaskiej w Butomiu

Kiedy sięgamy do wspomnień o Operze Śląskiej w Bytomiu od razu pojawia się w pamięci uroczy, niezapomniany człowiek, wielki artysta, serdeczny i bezpośredni w kontaktach towarzyskich Adam Didur. We wspomnieniach Wojciecha Dzieduszyckiego Adam Didur prezentuje się wraz z całą rodziną. Żona dama Didura, Angela była meksykańską śpiewaczką. Prywatnie zaś, dowiadujemy się, że spędzając wolny czas Didur świetnie pływał i nurkował. Ogromne wrażenie pozostało w pamięci po przedstawieniu „Borys Godunow” w warszawskim Teatrze Wielkim. „Nigdy nie zapomnę przerażającej j śmierci Borysa-Didura!” mówi Wojciech Dzieduszycki. Natomiast w roli demonicznego i nepotycznego Scarpia w wielkiej scenie z Toscą- Franciszką Platówną, fascynujący prolog z „Pajaców” a także inne przedstawianie „Fausta” w Teatrze Wielkim we Lwowie, gdzie śpiewała cała rodzina Didurów: Adam grał Mefistotelesa, Olga Didur miała partię Martyny a w partii Siebla debiutowała Mary, którą ratował ojciec podczas drobnych wpadek. Po wojnie Adam Didur uruchamia Operę Śląską. Po przejściach w obozie koncentracyjnym Wojciech Dzieduszycki odwiedza artystę. Zostaje wystawiona „Halka” w Teatrze im. Stanisława Wyspiańskiego. Okazało się ,że zachorował śpiewak wykonujący partie Dziemby i Didur bez chwili namysłu zstępuje go na scenie. Nawet w tak małej partii ciepły głos artysty oczarował swoim niezwykłym brzmieniem. Publiczność długo oklaskiwała wielkiego artystę, dziękując mu za pojawienie się w tej niezwykłej roli na scenie, jakby przeczuwając, że jest to niestety jego ostatni występ. Nagle w stycznie 1946 roku Adam Didur zmarł. Odszedł człowiek uroczy ale zostawił po sobie teatr operowy. Niewątpliwie najlepszy w tamtym czasie w Polsce podkreślał w wywiadzie Tadeusz Serafin. Teatr, który był i jest nadal wylęgarnią talentów. Z całej Polski zjeżdżają by podziwiać na scenie bytomskiej znakomite wokalne kreacje. Któż nie pamięta wspaniałych głosów Wiktorii Calmy, Zofii Czepielówny, Jadwigi Lachetówny, Franciszka Arno, Lesława Finzego, czy Henryka Paciejewskiego. Trochę później słynny i jedyny kwintet bytomski: Natalia Stokowacka, Katarzyna Szczepańska, Bogdan Paprocki, Andrzej Hiolski i Antoni Majak. Na uznanie zasługuje także Tosca Antoniny Kaweckiej, Viotetta i Rozyna Barbary Kostrzewskiej. A To tylko nieliczne nazwiska, które zasługują na pamięć, która odżywa we wspomnieniach.